Wstaje, bo muszę, bo mam obowiązki …bo mam na szczęście pracę.

Dla osób zmagających się z różnymi problemami psychicznymi jest bardzo ważne by mieć powód do wstania z łóżka. Najczęściej największym mobilizatorem jest praca, bo jak sami wiemy są nam potrzebne pieniądze do życia. Wielokrotnie wstawałam rano do pracy i dostawałam ataku paniki. Było mi niedobrze, słabo, kręciło mi się w głowie. I ten …strach …. nieuzasadniony, ogarniający i alarm w głowie przestrzegający przed nadchodzącą tragedią. Sama nie wiem, jaka cześć mnie jest tak silna, że potrafi potrząsnąć tą  spanikowana bidulą i wywlec ja do pracy. Myślę, że miłość do córki i praca nie pozwalały mi poddać się. Do mojej obecnej firmy trafiłam, kiedy mój stan psychiczny był powiedzmy w miarę dobry. Po paru miesiącach od zatrudnienia przeszłam największe załamanie nerwowe. Myśl o tym jak cierpiałam powoduje, że napływają mi łzy do oczu. W domu krzyczałam do mamy, że oszaleje, żeby mnie ratowała, że ja nie umiem i nie chce żyć. A w pracy? Zasiadłam spokojnie do biurka wykonywałam swoja prace. Czy ktoś mógł się domyślać , że ja za murami firmy przechodzę przez największy koszmar, jaki zdarzył się w moim doczesnym życiu? Nie. Pamiętam jak mówiono do mnie ‘Ty jesteś taka uśmiechnięta zawsze, Przynosisz tyle radości jak wchodzisz, Chciałabym być taka zawsze pogodna jak Ty”, a ja sobie myślałam, nigdy nie chciałabyś być taka jak ja. NIGDY! Kontakt z innymi departamentami miałam sporadyczny, siedziałam w jednym pokoju z moim przełożonym. I tutaj muszę napisać o nim. Myślę, że widział więcej niż wydawało mi się, że widzi. Być może myślał wtedy, ze jestem bardzo emocjonalna, przewrażliwiona, mam zmienne humory, może trochę dziwna. Nigdy moich emocjonalnych huśtawek nie komentował i bardzo mi w tamtym czasie pomógł. Sam pewnie nawet nie wie jak bardzo. Jaki jest mój szef? To człowiek bardzo wierzący, rodzinny, sprawiedliwy, współczujący, szef przyjaciel. Wady też ma, ale one znikają przy tym jak traktuje swój zespół i innych ludzi. I tym zachowaniem sprawił, na moje szczęście, ze ja czuje się w miejscu pracy spokojnie i  stabilnie. Przez wiele lat pracowałam w miejscu gdzie człowiek był traktowany jak zero, żył w ciągły stresie i w obawie, co przyniesie nowy dzien. Dla mnie, która przechodziła istne piekło w głębi duszy praca z kimś, kto jest wyrozumiały, nie przelewa swojej frustracji na pracowników to jak dar od Boga. Mój szef wie o mojej chorobie, ale dla niego ważne jest, ze profesjonalnie wykonuję swoją prace i jestem jej oddana.Dziękuje Bogu za siłę, którą miałam w tamtym czasie, za to, ze się nie poddałam pracowałam i pracuje do dziś. Wiem też, że w sytuacji jakiegokolwiek załamania psychicznego musimy mieć obowiązki, które nas popychają do wyjścia z domu, musimy się ich trzymać za wszelką cenę. Darem od losu są osoby w naszym bliskim środowisku, które mimo naszych odpałów zobaczą w nas nie tylko rozchwianą emocjonalnie osobę, ale także, kogoś kto jest wartym pracownikiem czy osobą do współpracy.

Wiem, że wielu z Was walczy o normalność i o to móc wyjść do ludzi i pracować. Życzę Wam z całego serca, abyście zebrali tyle siły w sobie by móc tego dokonać, a ludzie, których spotkacie na swojej drodze byli dla Was po prostu ludźmi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *